Notify Message
Mume1
Historia Gildii - Sith Reborn
Mówią, że przed powstaniem galaktyk nie było niczego. Pył i nicocość wypełniały czarną masę, która była nieskończonością naszych wyobrażeń. Wtedy z połączenia chaosu ciemności i światła kreującego się życia powstało "Odrodzenie". Tak twierdzi nasza organizacja.

Hyperowski: Siadajcie, jest wiele do powiedzenia.
Varjatto: Ty stara różowa dupo. Niech Cię uściskam.
Hyperowski: Varjatto przyjacielu, musimy ustalić kilka rzeczy, błagam Cię.
Korni: No właśnie, jako nowo przydzielony Sith, który ma już doświadczenie w walce mieczem i mocy apeluje by zacząć obrady, pozostali akolici również się przychylają do prośby.
Hyperowski: Tak, tak.. zaczynajmy.

Zebranie rozpoczeło się o świcie, a debata trwała do późnego wieczoru. Darth starał się objaśnić wszystkie zasady zakonu. Wydawały się dość proste i nie odbiegały niczym od tych znanych z Imperium. Właściwie je kopiowały. Bractwo ma stanowić czarne oddziały od brudnej lub trudnej roboty. Jest takich kilka w Imperium. Można wymienić Gwardię Rękawicy czy chociażby Bractwo Sithów z przewodnictwem Dartha Gorthuara. Każda z takich organizacji ma wyznaczone pewne cele i priorytety, a sprawy wewnętrzne wpadają w zniekształcone światło Imperium rozwijając wewnętrzne patriotyczne postacie.
Oficer II, Lages - napomnknął o pierwszej misji. Chodziło o Balmorre. Odrodzenie miało zająć się tamtejszą fabryką rebeliantów. To pierwszy z testów nie tylko dla generała by raz jeszcze udowodnił swoje zdolności przywódcze, ale i dla nowo powstałego kręgu, który musiał współpracować jak rodzina znająca się od lat, spotykająca co roku na tych samych świętach opadających liści Voss.
Wieczorem Darth zaproponował mały trening, chciał sprawdzić co potrafią jego ludzie.
Pokaz otworzyli Darth i Lord Varjatto. Stary generał przez chwilę bawił się z mistrzem magii Sith. Lecz w mieczu mało kto mógł dorównać wojskowemu doświadczeniu Dartha. Młodzi akolici, Sith Korni i Sopran sprawdzili się dobrze. Nawet Lages był pod wrażeniem. Być może bractwo nie jest skazane na wtopienie się i rozmycie na jednakowej ścianie ludzi Imperium.
W nocy Hyperowski usiadł w ruinach by jak zwykle patrząc w gwiazdy rozmyślać.

Lages: Coś Cię trapi wodzu?
Hyperowski: Wodzu? - zapytał z zdziwieniem na twarzy.
Lages: Widzisz, II przysłało mnie bym szpiegował, robił swoją robotę, ale po dzisiejszym dniu. Zwłaszcza tym co powiedziałeś na zebraniu o Odrodzeniu. Wiedziałeś, że jestem tu by donieść o wszystkim, przygotowalem już odpowiedni raport; ale po tym co usłyszałem o bractwie, wcale nie chcę go wysłać. Generale. Byłem żołnierzem przez wiele lat. Wiem co znaczy wojna, znam Twoją historię. Chciałbym wstąpić do zakonu czym prędzej i wspierać Cię w Twojej szczerości. Rzadko obserwuje się tak wysokie ryzyko okraszone mówieniem prawdy. Szkoda byś zginął tak szybko.

poklepał Dartha po ramieniu po czym odszedł.

Balmorra czekała, a Odrodzenie szykowało się do pierwszego kontaktu z przeznaczeniem.